Sudety 2025
6 – 11 listopada
W pałacu Paulinum
Po sezonie obfitującym w klubowe wyjazdy (było ich aż 7) na tradycyjne spotkanie towarzyskie zjechaliśmy się do Jeleniej Góry, a dokładnie do położonego w ładnym parku pałacu Paulinum, gdzie obecnie funkcjonuje klimatyczny hotel. Budynek w obecnym kształcie ma ok. 120 lat, w ciągu których był niemym świadkiem skomplikowanej historii Dolnego Śląska w XX w. Na miejsce przybyliśmy w piątkowy wieczór z różnych stron i różnymi środkami lokomocji. Już pierwsza wspólna kolacja w eleganckiej sali balowej wprowadziła nas w miły nastrój, który utrzymywał się przez cały pobyt.
Sobota była piękna. Pojechaliśmy do Karpacza aby wybrać się na wycieczkę w Karkonosze. Przy świątyni Wang podzieliliśmy się na dwie grupy. Jedna wędrowała przez Samotnię do Strzechy Akademickiej, druga także do Strzechy, ale dłuższą i trudniejszą trasą nad kotłami Wielkiego i Małego Stawu. Taki podział wynikał zarówno ze względów praktycznych, jak i przepisów obowiązujących w Karkonoskim Parku Narodowym. Obie grupy prowadzili przewodnicy sudeccy – grupę „grzbietową” p. Monika, a bardziej relaksową p. Sławek. Spotkaliśmy się w Strzesze i już tym samym szlakiem, biegnącym dawnym torem saneczkowym, zeszliśmy do Karpacza. Było już ciemno, gdy doszliśmy do szosy skąd nas zabrał autobus. Na długi weekend przyjechało w góry mnóstwo turystów. Tłoczno było nie tylko na szlakach i w schroniskach, ale także na drogach. Przez Karpacz jechaliśmy chyba z pół godziny, w wolno poruszającym się korku. Trzeba było dać znać do Paulinum, że spóźnimy się na kolację, ale obsługa hotelu okazała się elastyczna i wyrozumiała. Po kolacji, jak zwykle na naszych spotkaniach, nastąpił wieczór towarzyski z piosenką, do której ton podawały: gitara (Miecia) i akordeon (Janek).
Niedzielny poranek wstał mglisty i deszczowy, co jednak nie bardzo nas zmartwiło, gdyż w planach mieliśmy wycieczkę autokarem. Słuchając informacji przekazywanych przez p. Sławka, pojechaliśmy najpierw do Piechowic zwiedzić hutę kryształów „Julia”. Zapoznaliśmy się tam z procesem produkcji i spędzili niemało czasu w przyzakładowym sklepie. Kolejnym punktem zwiedzania był dom Carla i Gerharta Hauptmannów w Szklarskiej Porębie. Obok ekspozycji poświęconej braciom, mieści się tam również galeria obrazów Vlastimila Hofmana. Żeby się trochę przejść i zrelaksować na świeżym powietrzu pojechaliśmy następnie do Staniszowa, nad którym wznosi się wzgórze Witosza (483 m). Wśród efektownych form skalnych, pokonując 100 m podejścia, weszliśmy na szczyt, na którym stał kiedyś pomnik Bismarcka. Ostatnim punktem tego dnia był pałac w Czernicy. Obiekt zasadniczo nie jest udostępniony dla turystów, ale jego właściciel zgodził się nas przyjąć i opowiedzieć o historii, a także różnych perypetiach związanych z prowadzonym przez niego remontem. Najbardziej zaciekawiła nas jednak sala, w której zachowała się XVI w. dekoracja malarska pięknie odrestaurowana przed kilkoma laty.
Kolejny poranek również przywitał nas deszczem, tym razem było to bardziej zniechęcające, gdyż w planie mieliśmy całodniową wycieczkę pieszą. Jednak nie ulegliśmy defetyzmowi i mimo mżawki pojechaliśmy na Karpnicką Przełęcz, skąd pod parasolami lub pelerynami wyruszyliśmy w drogę. Na szczęście nie padało cały czas. Rozpoczęliśmy od Husyckich Skał, a potem zatrzymaliśmy się w stylowym schronisku Szwajcarka, skąd znowu zeszliśmy na Karpnicką Przełęcz. Następnie podążyliśmy na Lwią Górę (718 m) z malowniczymi formami skalnymi na szczycie. Po drodze obserwowaliśmy pojedyncze egzemplarze daglezji osiągające imponującą wysokość. Przy ciekawszych skałkach p. Sławek objaśniał nam jakie drogi wspinaczkowe są na nich poprowadzone. Początkowo mieliśmy zamiar pójść jeszcze do ruin zamku Bolczów, ale ponieważ robiło się już późno, skróciliśmy trasę schodząc do Janowic Wielkich ładną doliną Janówki. W Janowicach spotkaliśmy nasz autobus, ale to nie był jeszcze koniec wycieczki, gdyż podjechaliśmy w miejsce gdzie było niegdyś miasteczko Miedzianka, zlikwidowane z powodu trudnych do opanowania szkód górniczych. W nawiązaniu do dawnej tradycji powstał w Miedziance przed ok. 10 laty rzemieślniczy browar z restauracją. Mogliśmy przekonać się, że cieszy się dobrą sławą, gdyż w sali nie było wolnych miejsc. Jedynie w sklepiku chętni mogli kupić miejscowe wyroby do późniejszego przetestowania.
Ostatni dzień (a właściwie pół dnia) przeznaczony był na zwiedzanie Jeleniej Góry. Oprowadzał p. Sławek, tym razem w roli przewodnika miejskiego. Wyruszyliśmy od dworca kolejowego w kierunku rynku oglądając pod drodze co ciekawsze zabytki. Niestety kościoły były pozamykane, można było co najwyżej zajrzeć przez kraty do środka. Na rynku obserwowaliśmy pochód z okazji 11 listopada, sympatyczną uroczystość, wolną od nienawistnych haseł. Naszą trasę zakończyliśmy Wieży Zamkowej, która dla odmiany była otwarta, więc można było jeszcze popatrzeć na panoramę miasta i okolicy.
Mimo niezbyt sprzyjającej pogody Reunion 2025 udał się zarówno pod względem turystycznym, jak i towarzyskim.