Pogórze Przemyskie 2020
11 – 14 czerwca
W karpackiej puszczy
Od 30 lat trwają starania o utworzenie Turnickiego Parku Narodowego, na ostatnim fragmencie Pogórza Karpackiego, który zachował jeszcze znaczny stopień naturalności. Ponieważ teren ten jest słabo znany wpadłem na pomysł, żeby zorganizować tam wycieczkę przyrodniczą. Miała się odbyć na 1 maja, ale epidemia spowodowała, że przesunęła się na czerwiec, na zwykły termin, w którym robimy KVETY a HORY.
W Boże Ciało zjechaliśmy się w Krasiczynie, w sympatycznym ośrodku Impresja. Szybko się okazało, że różne rygory sanitarne to raczej teoria, skoro posadzono nas przy wspólnym stole, a śniadania były bufetowe. Tym niemniej do zamówionego na drugi dzień autokaru poszedłem uzbrojony w potężną flachę środka dezynfekcyjnego. Tego dnia trasa prowadziła raczej przez okolice w sąsiedztwie przyszłego parku. Zobaczyliśmy najpierw rezerwat leśny Krępak, z ciekawą ścieżką dydaktyczną, a następnie na kilkukilometrowej wycieczce rezerwaty Broduszurki i Kozigarb. Pierwszy chroni jedyne na Pogórzu Przemyskim torfowisko wysokie, a drugi opadające stromo do Sanu zbocze wzgórza, porośnięte ładnym lasem. Z obiektów kulturowych obejrzeliśmy cerkiew w Piątkowej Ruskiej, park pałacowy w Dubiecku i ruiny fortu Salis-Soglio należącego do Twierdzy Przemyśl. Trzeciego dnia mieliśmy już miejscowego przewodnika, p. Piotra Kluba, który działa w Fundacji „Dziedzictwo Przyrodnicze” i jest zaangażowany w starania o utworzenie Turnickiego Parku Narodowego. Zanim jednak wyszliśmy na trasę, mieliśmy okazję zobaczyć wnętrze murowanej cerkwi w Posadzie Rybotyckiej z zachowanymi fragmentami średniowiecznych fresków. Okazało się, że trasa wcale nie będzie banalna. Już uszkodzony mostek na Wiarze sprawił trochę kłopotu, a potem szlak się gdzieś zagubił i trzeba było podchodzić błotnistym bezdrożem. Jednak osiągnęliśmy Kanasin (555 m), a potem już i dróżka stała się wygodniejsza i weszliśmy w obszar pięknej, starej buczyny. Kolejnymi punktami przyrodniczymi były: murawa kserotermiczna k. Makowej i przykład puszczy z pomnikowymi okazami jodeł. Wstąpiliśmy też na chwilę do Arłamowa, żeby zobaczyć to znane z historii miejsce. Podczas wycieczki nasz przewodnik opowiadał nie tylko o przyrodzie, ale też o wieloletnich (i ciągle nieskutecznych) staraniach o utworzenie parku. Więcej na ten temat można przeczytać na stronie Fundacji www.przyrodnicze.org .
Ostatniego dnia zrobiliśmy najpierw spacer po Przemyślu, a następnie pojechaliśmy do pięknego arboretum w Bolestraszycach, gdzie oprócz drzew i krzewów hoduje się mnóstwo efektownie kwitnących bylin.
Żegnaliśmy się z nadzieją, że epidemia wygaśnie i będzie można wznowić też wyjazdy zagraniczne.