Kvety a hory 2026
8 – 13 czerwca
Kvety na Horehroniu
Horehronie to popularna nazwa oznaczająca obszar położony w górnym biegu Hronu, pomiędzy Niżnymi Tatrami i Rudawami Słowackimi. Właśnie w tym regionie operowaliśmy w czasie tegorocznego wyjazdu z serii Kvety a Hory. Naszą bazą był wygodny i sympatyczny hotel we wsi Osbrlie, zbudowany jako zaplecze dla znajdującego się w sąsiedztwie ośrodka szkolenia biathlonistów.
Z Krakowa wyjechaliśmy w poniedziałek rano, kierując się na przejście graniczne w Jurgowie. Po drodze zatrzymaliśmy się przy Przełomie Białki pod Krempachami, aby zobaczyć ten niezwykle malowniczy i cenny obiekt. Kolejny dłuższy postój był już po słowackiej stronie – w Kieżmarku. Głównym przedmiotem naszego zainteresowania był wpisany na listę UNESCO kościół artykularny z początku XVIII w. Obejrzeliśmy też zamek miejski i gotycki kościół – niestety tylko z zewnątrz, gdyż był zamkniety na głucho.
Następnego dnia wybraliśmy się na pierwszą wycieczkę w Górach Veporskich (część Rudaw). Podjechaliśmy do małego przysiółka Kysuca i z miejsca gdzie stoi remontowany obecnie Forgacovski kasztel rozpoczęliśmy łagodne podejście, mijając po drodze ciekawe obiekty drewnianego budownictwa ludowego. Trasa biegła to lasem, to łąkami czy wyrębem. W otwartych miejscach licznie kwitły intensywnie czerwone smółki. Szło się wygodnie, jedyną trudność sprawił odcinek koło szczytu Tri Chotare (ok. 1145 m), gdzie marsz utrudniały powalone modrzewie, a znakowanie było bardzo niewyraźne. Do szosy zeszliśmy w innym przysiółku – Havrilovo, gdzie czekał nasz autobus. Cała trasa mierzyła ok. 15 km, a suma podejść ok. 450 m .
Prognozy pogody zapowiadały, że środa będzie deszczowa, ale z dłuższymi rozpogodzeniami więc wybraliśmy wariant krajoznawczy. Ponieważ kościół artykularny w Kieżmarku wzbudził wielkie zainteresowanie, pojechaliśmy do analogicznego obiektu w Hronseku koło Zwolenia, również wpisanego na Listę Światowego Dziedzictwa. Stamtąd podjechaliśmy do pobliskiego arboretum Borova Hora, należącego do wydziału leśnego miejscowej uczelni. Ładnie położony park urzeka krajobrazami i bardzo bogatą kolekcją róż, jest tak rozległy, że można się w nim zgubić. Z arboretum przejechaliśmy do Szpaniej Doliny k. Bańskiej Bystrzycy. To stara górnicza osada, z licznymi zabytkami. Po dawnych terenach górniczych poprowadzono atrakcyjne ścieżki, a ze starej hałdy roztacza się piękny widok na miejscowość. Pobyt w Szpaniej trochę się przeciągnął, przez co na planowaną Bańską Bystrzycę zostało bardzo mało czasu. Zdołaliśmy tylko przejść na historyczny rynek i rzutem na taśmę zobaczyć jeszcze świetny boczny ołtarz św. Barbary w średniowiecznym kościele Wniebowzięcia NMP, dzieło mistrza Pawła z Lewoczy.
Kolejną górską wycieczkę rozpoczęliśmy w Pohrońskiej Polhorze. Po pokonaniu stromego podejścia wyszliśmy na grzbiet pokryty kwietnymi łąkami, który zaprowadził nas na siodło Chlipavice, gdzie znajduje się gospoda i ciekawy zegar z figurami. Po odpoczynku kontynuowaliśmy wedrówkę w kierunku Zbojskiej Przełęczy, która oddziela Góry Veporskie od Murańskiej Planiny. Szliśmy w dwóch grupach: jedna najkrótszą drogą, druga okrążając wzniesienie Banovej (1078 m). Dłuższy wariant miał ok. 15,5 km długości i wymagał pokonania ok. 650 m podejścia. Na przełęczy czekał na nas autobus, którym wróciliśmy do hotelu.
Ostatnią całodniową trasę przeszliśmy w Niżnych Tatrach. Doliną Bystrianki wjechaliśmy głęboko, pod południowe zbocza Chopoka i z miejsca zwanego Trangoszka wyruszyliśmy do schroniska im. Generała Stefanika, położonego na wysokości ok. 1730 m npm. W miarę jak wznosiliśmy się, przecinaliśmy kolejne piętra roślinne, aż przy schronisku weszliśmy w obszar hal. Po drodze obserwowaliśmy różne gatunki kwitnących wysokogórskich roślin. Wracaliśmy najpierw szlakiem trawersującym zbocza Dziumbira, prowadzącym otwartym terenem z pięknymi widokami, a następnie przez naturalny bór górnoreglowy. Cała pętla miała ok. 12,5 km, przy sumie podejść 640 m.
W sobotę wracaliśmy już do Krakowa, ale po drodze starczyło czasu na krótką (ok. 4 km) wycieczkę w górnej części Doliny Kwaczańskiej (pasmo Siwego Wierchu w Tatrach). Podczas tego spaceru zaobserwowaliśmy nie widziane wcześniej gatunki (np. szarotki), a także zwiedziliśmy zabytkowy młyn wodny.
Kvety 26’ przebiegły bez problemów, w serdecznej, koleżeńskiej atmosferze.